KLAUZULA INFORMACYJNA
w zakresie ochrony danych osobowych przetwarzanych
w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Świeciu 

Zgodnie z art. 13 ust. 1 i 2  Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE z dnia 27 kwietnia 2016 r. w  sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), zwanego dalej RODO, informujemy:

  1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest: Miejska Biblioteka Publiczna w Świeciu ul. Sienkiewicza 4, tel. 52 333 48 10, faks 52 333 48 15, e-mail kontakt@bibliotekaswiecie.pl
  2. Administrator wyznaczył Inspektora Ochrony Danych z którym można kontaktować się we wszystkich sprawach związanych z przetwarzaniem danych osobowych: tel. 607 753 475, e-mail: daneosobowe24h@wp.pl.
  3. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu możliwości wykonania przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Świeciu ustawowych zadań publicznych oraz realizacji umów.
  4. Odbiorcami Pani/Pana danych mogą być organy publiczne lub podmioty działające w zakresie i celach, które wynikają z przepisów prawa.
  5. Posiada Pani/Pan prawo do:
    - uzyskania od Administratora dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych, chyba że przepisy RODO będą stanowiły inaczej;
    - wniesienia skargi do organu nadzorczego, jakim jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
  6. Jeżeli przetwarzanie danych osobowych będzie odbywało się na podstawie wyrażonej zgody, ma Pani/Pan prawo do cofnięcia tej zgody w dowolnym momencie, bez wpływu na zgodność przetwarzania.
  7. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez Administratora zgodnie z wymogami wynikającymi z przepisów prawa. 

 

A- A A+


SZUKAJ W BIBLIOTECE
książki, multimedia-wszystko w jednym miejscu!



Zmiana języka:

In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player
Joomla! Slideshow

e-mail:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. 52 333 48 10

O zemście i przebaczeniu.

Schmitt Zemstaiprzebaczenie 500pcx 676x1050

Erich – Emmanuel Schmitt należy do tych współczesnych pisarzy, którzy są znani bardzo szerokim rzeszom czytelników. Liczne jego powieści cieszą się popularnością, a każda następna jest przez wielu wyczekiwana. Kto nie zna przejmującej opowieści „Oskar i pani Róża”? Pytanie raczej z natury retorycznych. Jeśli ktoś nawet nie czytał książki, zapewne zetknął się z jej ekranizacją. Prawdopodobnie oglądający film lub czytający powieść uronili niejedną łzę, E.E. Schmitt nadaje bowiem swej prozie niezwykły ładunek emocjonalny. Jedni to uważają za zaletę jego pisarstwa, inni za wadę. Autor najczęściej opowiada losy zwykłych ludzi opisując je wprost, bez niedopowiedzeń i podtekstów, pisze przejrzystym choć barwnym językiem, jak niektórzy twierdzą, jest to zanadto bezpośredni, czasami moralizatorsko-dydaktyczny, graniczący z ckliwością przekaz. Czy to umniejsza jego prozie? Moim zdaniem, odbiór lektury jest zdeterminowany przez wiele czynników, więc nigdy nie jest do końca obiektywny. Ta sama książka w określonym momencie nas wzrusza, w innym uznalibyśmy ją za płytką i przyjęlibyśmy niechętnie.

Najnowszą książkę E.-E. Schmitta – „Zemsta i przebaczenie” – przeczytałam w okresie świąteczno-noworocznym, a więc w czasie skłonności do zadumy i refleksji, kiedy zadajemy sobie szereg pytań o istotę miłości,  bliskości, w okresie, gdy jesteśmy skłonni do pojednania z drugim człowiekiem, gotowi do wybaczania, rozpoczęcia czegoś na nowo, wymazywania z pamięci przykrości i smutków, które nas spotkały. W tym czasie jesteśmy bardziej podatni na emocje. Przyznaję, książka „Zemsta i przebaczenie” dostarczyła mi ich wielu.

Każde z czterech zawartych w niej opowiadań przedstawia ciekawą, odmienną od pozostałych historię. „Siostry Barbarin” to zaskakująca opowieść o życiu dwóch bliźniaczek – Lily i Moisette, począwszy od ich dzieciństwa aż do późnej starości. Opowieść jest o tyle zaskakująca, o ile wykracza poza schemat naszych wyobrażeń o życiu bliźniaków jako takich. Skłonni jesteśmy zakładać, że kochają się oni bezwzględnie, są sobie oddani, doskonale się rozumieją i uzupełniają. Tymczasem bohaterki Schmitta łączy więź nierozerwalna, ale trudna i niekoniecznie wynikająca z dobrych intencji, przynajmniej jednej ze stron. Zazdrość, zawiść, chęć dominacji, odwetu i zemsty mieszają się z miłością, oddaniem, gotowością do poświęceń i przebaczenia. To opowiadanie aż kipi od skrajnych emocji i zaskakuje zakończeniem.

Drugie z opowiadań – „Mademoiselle Butterfly” rozpoczyna się od sceny, w której poznajemy dorosłego bohatera w skrajnie trudnej sytuacji życiowo-zawodowej, by później stopniowo poznać jego wcześniejsze losy i rysy charakterologiczne. William raczej nie wzbudza naszej sympatii, ale w ostatniej scenie podejmuje zdumiewającą decyzję, która stawia go w zupełnie innym świetle. W tym opowiadaniu czytelnik zostaje postawiony przed szeregiem pytań. Czy istnieją jakiekolwiek granice miłości, poświęcenia dla drugiego człowieka? Na ile jesteśmy zdolni wybaczyć doznane krzywdy w imię wyższego dobra? Czy następstwem dobrych intencji jest zawsze dobro? Czy zło można naprawić?

Te pytania w szczególny sposób  zostają podjęte w kolejnym, tytułowym, opowiadaniu. Spotyka się w nim dwoje ludzi, o których na początku nic nie wiemy. Elise z determinacją regularnie odwiedza w więzieniu mężczyznę. Początkowo nie wiemy kim on jest, jakie są relacje między nimi. Kiedy się tego dowiadujemy, doznajemy pewnego rodzaju wstrząsu. Czytając o kolejnych widzeniach jesteśmy coraz bardziej zdziwieni, a zakończenie historii wywołuje silną falę emocji i szereg pytań. Osobiście to opowiadanie zatytułowałabym „Zemsta przez wybaczenie”. Naprawdę mocne.

I wreszcie ostatnie, „Narysuj mi samolot”, rzecz o przyjaźni, która nie zna granic wieku, o literaturze, która zbliża ludzi i zmienia ich spojrzenie na świat i oczywiście o przebaczeniu. Tym razem samemu sobie. Jak się z tym uporać, gdy sami musimy dźwigać ciężar winy?

Cztery różne historie o zwykłych ludziach opowiedziane są prosto ale przecież nie banalnie. Każda z nich skłania czytelnika do refleksji na ważkie życiowe tematy, prowokuje do postawienia się w roli bohaterów, zasiewa ziarno wątpliwości i stawia znaki zapytania. Schmitt po raz kolejny diagnozuje i analizuje kondycję moralną i psychiczną współczesnego człowieka, skłania do zatrzymania się i być może przewartościowania życia. To wystarczający powód, aby książkę przeczytać. Polecam.

Wiesława Richert, DKK Świecie

Z pasją o pasji "Podwójne życie reporterki.Fallaci.Torańska"

podwójne życie reporterki 730x1050

Wiesława Richert

DKK Świecie

Z pasją o pasji

            Twórczości Remigiusza Grzeli wcześniej nie znałam , ale po przeczytaniu książki „Podwójne życie reporterki. Fallaci, Torańska” na pewno będę chciała zgłębić inne pozycje tego autora. Pisze ciekawie, jest dociekliwy, poświęca tematowi wiele czasu i uwagi. Nad „Podwójnym życiem reporterki” pracował kilka lat. Czytał teksty dziennikarek, a ich dorobek jest przecież gigantyczny, rozmawiał z Teresą Torańską, z jej bliskimi, z bliskimi Oriany Fallaci również, odwiedzał miejsca, z którymi były związane, studiował dokumenty, dotykał pamiątek, oglądał ogromne ilości zdjęć. Tytaniczna praca, którą wykonał przyniosła bardzo interesujące efekty. W pełni zgadzam się z Hanną Krall, która powiedziała : „Remigiusz Grzela napisał ważną i mądrą książkę”.

            Bohaterki „Podwójnego życia reporterki” to prawdziwe gigantki zawodu. Miały wiele wspólnego, ale też wiele je różniło. Ich osobowość, postawa życiowa, metody i tematy pracy zdeterminowane były wieloma czynnikami – miejscem urodzenia, wychowaniem, tradycją rodzinną, sytuacją społeczno-polityczną w ich ojczyznach, a także dostępnością do świata.

            Bo choć na Fallaci faszyzm włoski odcisnął swoje piętno, to większość życia spędziła w kraju w pełni wolnym, demokratycznym, z możliwością podróżowania po całym świecie. Torańska urodzona na kresach doświadczyła tragicznego losu ludzi wypartych ze swoich rodzinnych stron, dzieliła los Polaków w wyzwolonej a jednocześnie zniewolonej ojczyźnie, doświadczając ograniczeń systemu komunistycznego w kontakcie ze światem i rzetelną informacją o nim. Zajmie się więc głównie tematyką narodowych doświadczeń, będzie rozmawiać z ludźmi będącymi architektami polskiej rzeczywistości. Fallaci natomiast żyła wydarzeniami o skali światowej, docierała do osób, które decydowały o losach wielu krajów, całych regionów globu ziemskiego, zaglądała do gabinetów możnych świata decydujących o losie milionów. Wywiady Fallaci to była walka z rozmówcą, igrzyska, niekiedy wręcz ring. Obnażała ludzi, odsłaniała ich piękno ale i brzydotę, głupotę i inteligencję, tchórzostwo i odwagę. Wybierała swych rozmówców tak, by pokazać przez nich rzeczywistość, społeczeństwo, szerokie zjawisko.

            Torańska jest przedstawiona jako osoba łagodna, empatyczna, choć równie dociekliwa. Pokazywała w swoich tekstach kulisy małej i wielkiej historii, ale głównie podejmowała próbę zrozumienia rozmówcy, uświadomienia go oczekując w zamian zrozumienia jej światopoglądu i systemu wartości. Również w jej tekstach padają mocne słowa, np. we wstępie do „Jesteśmy. Rozstania 68” pisze: „Na koniec proponuję przyjrzeć się dokumentom, które towarzyszą rozmowom (…) świadczą o atmosferze tamtych dni, pokazują jak łatwo w społeczeństwie wyzwala się zło, kiedy władza wskaże wroga, którego należy zniszczyć. Dzisiaj niech będą ostrzeżeniem, jakim językiem nie należy się posługiwać nigdy i nigdzie. To język nienawiści i pogardy”. Jakże to głębokie i, niestety, aktualne przesłanie.

            Remigiusz Grzela zbudował portrety dwóch wielkich reporterek głównie przez analizę i przybliżenie ich twórczości czytelnikowi. Słusznie założył, że jest to najlepszy sposób dotarcia do prawdy o dwóch wspaniałych kobietach. Przecież właśnie praca wypełniała po brzegi ich życie, była dla nich tlenem, grupą krwi, pasją. Choć Fallaci i Torańska nigdy się nie spotkały w rzeczywistości, ich „spotkanie” w książce jest fascynujące. Dzięki autorowi portretów bohaterki stają się nam bliższe, ich twórczość bardziej zrozumiała, a ta jeszcze nieznana silnie pociągająca.

            „Podwójne życie reporterki” to piękna i mądra książka o pasji, napisana z pasją. Pozwala poznać dwie wybitne dziennikarki ale także przywołuje wielkie wydarzenia z historii XX w. i początków obecnego stulecia. Niewątpliwie zachęca również do przeczytania tekstów dwóch reporterek. Naprawdę godna polecenia.   

Recenzja książki „Pieśni bełkotu. Mamine godzinki” Erwina Mortiera

Wiesława Richert

DKK w Świeciu

 

piesnibelkotu

              Erwin Mortier jest jednym z najbardziej cenionych pisarzy flamandzkich. Niestety, nie możemy się zapoznać z całym jego dorobkiem twórczym, gdyż jak dotąd jedyną przetłumaczoną na język polski powieścią są „Pieśni bełkotu. Mamine godzinki”. Tytuł pozwala snuć różne domysły na temat treści, niektóre tropy okażą się trafne – książka ma charakter autobiograficzny i odwołuje się do bardzo osobistych przeżyć autora związanych z chorobą jego matki. Pod wpływem choroby Alzheimera mamine godzinki (kołysanki? opowieści?) stają się pieśniami bełkotu, mimo wszystko jednak pieśniami, matczynymi pieśniami. Mortier nie proponuje nam dziennika choroby, tworzy literacki pomnik poświęcony matce. Ważnym bohaterem powieści jest także język - piękny, bogaty ale w przypadku matki umierający.

Czytaj więcej: Recenzja książki „Pieśni bełkotu. Mamine godzinki” Erwina Mortiera

Strona 1 z 8